W kontrakcie mowa jest o publikacji w ciągu siedmiu lat dziesięciu albumów zawierających nieznane nagrania Jacksona oraz nowe wersje znanych przebojów. Projekty obejmują także powstanie gry wideo, DVD z teledyskami
Jacksona, wznowienie wydania albumu
Off the Wall, który po raz pierwszy ukazał się na rynku w 1979 roku. Pomysł z nowym wydaniem starego albumu wyszedł od samego Jacksona, jeszcze przed jego śmiercią.
Umowa z Sony Corp. wydaje się tym bardziej znacząca wobec słabej kondycji branży fonograficznej w ogóle. Sprzedaż albumów spadła o 52 proc. w czasie ostatniej dekady. Nawet w czasach kontraktów wielkich gwiazd pod koniec lat 90. niezmiernie rzadko zdarzały się umowy opiewające na dziesiątki milionów dolarów- pisze "Wall Street Journal".
Rob Stringer, szef
Sony Music's Columbia Epic Label Group w komentarzach używa oczywiście bardzo podniosłych słów: -
Naszym przeznaczeniem jest ochrona dobytku tego wielkiego artysty i ikony popkultury. Jesteśmy podnieceni faktem, że możemy propagować jego muzykę na całym świecie - mówi podekscytowany.
Lukratywny interes jakiego dobiła korporacja Sony ze spadkobiercami zmarłego artysty przebiła inne, duże kontrasty ze znanymi artystami takimi jak
Madonna (kontrakt na 120 mln. dolarów), czy
Jay-Z (kontrakt na 150 mln. dolarów).
Kontrakt jest też o tyle wyjątkowy że nie uwzględnia tantiemów. Jest także niewątpliwie dowodem na ogromną wartość dorobku tego artysty.
Pieniądze z kontraktu zostaną w dużej mierze przeznaczone na spłatę długów Jacksona, które w momencie jego śmierci osiągnęły sumę 400 mln. dolarów. Od śmierci Michaela Jacksona w ubiegłym roku Sony sprzedało 31 mln jego płyt na całym świecie. "Wall Street Journal" ocenia, że w rocznicę jego śmierci w czerwcu zyski spadkobierców przekroczą 250 mln dol.
ZOBACZ TEŻ: Doktor Jacksona oskarżony o nieumyślne zabójstwo